Московский приход РПЦЗ Новомучеников и Исповедников Российских

История русского Леснинского монастыря (Россия, Сербия и Франция)

Рубрика: История

К сожалению на сегодняшний день этот монастырь находится вне общения с РПЦЗ и старостильными Церквями Эллады, Румынии и Болгарии. Дай Бог, чтобы это ненужное и соблазнительное разделение прекратилось для общего блага истинной Церкви Христовой. О чем молимся и надеемся на нашей святой западной Белой Руси, от куда начали свой подвиг леснинкие сестры.

(Ниже помещаем историю преп. Екатерины на польском языке)

Piotr Niesteruk
Szkoła ihumenii Katarzyny

W Lesnoj nam sia objawiła, o Maryje… - ta pieśń jest powszechnie znana w nadbużańskich parafiach prawosławnych. Gorzej z pamięcią o prawosławnym monasterze w Leśnej. Odchodzi wraz z najstarszymi wiernymi, ostatnimi wychowankami i uczennicami przyklasztornych szkół. Monaster istniał przez 30 lat, owoce wydał ogromne. Dość powiedzieć, że jego działalność oświatową i wychowawczą porównywano do monasteru na Sołowkach, a w 1915 z Leśnej ewakuowało się pięćset mniszek i sześćset uczennic. Wśród nich pierwsza ihumenia, założycielka, matuszka Jekatierina. Czy wspominała wtedy swój pierwszy dzień na nadbużańskiej ziemi?

Grafini Eugenia Jefimowska przybyła do Leśnej 19 października 1885 roku. Z nią pięć sióstr i dwie dziewczynki sierotki. Tuż za nią paczki z siedemdziesięcioma czterema książkami. W nich Biblia, molitwosłowy, elementarze grafa Tołstoja, ruchome abecadło…

Tak na dobre nie miała gdzie mieszkać - za dom służył stary spichlerz - ale o oświacie i nowym typie monasteru, który chciała stworzyć, pamiętała.

Z oświatą zetknęła się już wcześniej, głęboką religijność wyniosła z domu. Urodziła się 18 sierpnia 1850 roku. Jej ojciec, graf Jefimowski, był człowiekiem bardzo pobożnym. Eugenia uczyła się w domu, mając dziewiętnaście lat na moskiewskim uniwersytecie zdała egzaminy uprawniające do pracy w charakterze nauczycielki domowej.

Jej specjalnością była literatura. Znała wielu pisarzy, pozostawała w bliskich kontaktach z rodziną Aksakowych. Silny wpływ na nią wywarło słowianofilstwo. W tych kręgach poznała Siergieja Adamowicza Raczinskiego, wybitnego pedagoga i działacza cerkiewno - oświatowego, który porzucił karierę na uniwersytecie, skupiając się na pracy wśród prostego ludu. W swej posiadłości w smoleńskiej guberni otworzył szkołę.

Siergiej Adamowicz, zamieszkawszy z chłopskimi dziećmi w budynku wiejskiej szkoły, żył z nimi pod jednym dachem, ucząc i wychowując ich, uważnie przysłuchując się ich potrzebom duchowym, dostrzegając i troskliwie rozwijając w nich wszystkie przebłyski ujawnionych różnych talentów(…) Całe pokolenia chłopskich dzieci wychował na swój koszt w swej idealnej szkole w Tatjewce (smoleńska gubernia) i wyszli z niej cudowni wiejscy nauczyciele, idealni duchowni i diakoni, nieodzowni w różnych dziedzinach ludowej oświaty, wybitni malarze i po prostu dobrzy ludzie - wysoko oceniał jego działalność współczesny mu Gieorgiejewski.

Eugenia Borysowna pracowała w szkole Raczyńskiego. Wiele przejęła z jego idei, uważała jednak, że najlepszym miejscem do ich realizacji jest monaster.

Grafini pracowała też jako nauczycielka w Moskiewskim Instytucie św. Mikołaja, jako inspektor w Instytucie Katarzyny, kierowała przytułkiem dla biednych dzieci w Petersburgu, była członkiem Carskiego Towarzystwa Charytatywnego, w którym odpowiadała za dzieci oddane na naukę. Nadzorowała oddział połtawskiej szkoły przy Wieliko - Budiszczckim żeńskim monasterze….

Powoli dojrzewało w niej powołanie monastyczne. Była jednak przeciwna temu, by mnich pogrążał się w swojej duszy. Uważała, że po pracy można poznać nie tylko innych, ale także siebie. Nie odrzucała przy tym ascetyzmu. Surowo przestrzegała postów, wiele czasu spędzała na modlitwie.

W Wieliko - Budiszczckim monasterze jej poglądy nie trafiły na podatny grunt. Kiedy arcybiskup chełmsko - warszawski Leontij zaproponował jej zorganizowanie monasteru w Leśnej, decyzję podjęła też nie od razu. Najpierw pojechała do Optinoj Pustyni, do starca Ambrożego. Opowiedziała mu, że w monasterze zamierza zorganizować szkołę, przytułek, szpital. - Nowy monaster, więc urządź go po nowemu - rozwiał jej wątpliwości starzec i wyspowiadał.

Już spokojniejsza wyjechała do Leśnej.

Czy słyszała o niej wcześniej? Czy słyszała o cudownej ikonie Matki Bożej, która objawiła się w 1683 roku, według ustnych przekazów ludowych ruskim pastuszkom, i pierwotnie przechowywana była w bukowickiej cerkwi? Czy słyszała o tym, że w 1686 roku ikona znalazła się w rękach rzymskokatolickiego duchowieństwa i została przeniesiona do leśniańskiego kościoła? Że w dalszym ciągu nie przestawała do niej przychodzić miejscowa ludność unicka? Czy słyszała o sprowadzonym do Leśnej klasztorze paulinów? O kasacji klasztoru? O zamknięciu kościoła?

Gdy w 1885 roku grafini Jefimowska przybyła do Leśnej, istniała już tam prawosławna parafia z cudowną ikoną, cerkwią i kaplica urządzona w byłych katolickich świątyniach. Było dwóch duchownych, diakon, psałomszczyk. I rozległy front robót remontowo-budowlanych.

Kierowanie nimi spadło także na barki grafini. Podobnie jak szereg codziennych prac. Wstawała nocą, nosiła drewno, sprzątała cerkiew. I kierowała wspólnotą.

Ta rosła, dwa lata po założeniu liczyła 37 sióstr i coraz więcej dziewczynek przyjętych na wychowanie. Życie w niej zaczęło toczyć się po monastersku.

Postrig przyjęła w 1887 r., z imieniem Jekatierina. Dwa lata później, 2 sierpnia 1889 r., Synod podjął decyzję o przemianowaniu wspólnoty na żeński monaster I stopnia, 17 września tego samego roku matuszkę podniesiono do godności ihumenii.

Wydatków z każdym rokiem było coraz więcej. Jak wynika z archiwalnych dokumentów, oprócz darowizn i ofiar monaster otrzymał prawo do dysponowania procentami narosłymi od kapitału złożonego w Warszawskim Kantorze Państwowego Banku - około pięciuset rubli rocznie. Więcej, bo około 2340 rubli, monaster otrzymywał ze skarbu państwa.

Nie była to zawrotna suma. Dla przykładu podajmy, że odkąd na mocy ukazu cara Aleksandra II z 14-26 marca 1865 roku własność Kościoła katolickiego została upaństwowiona, proboszcz katolicki parafii I klasy otrzymywał rocznie 500 rubli, II klasy - 400 rubli, a administratorzy - 300 rubli, wikariusze zaś 150 rubli; a katolicki biskup chersoński w Saratowie - 4480 rubli rocznie. Na utrzymanie duchowieństwa rzymskokatolickiego w 1901 roku w całym Imperium rząd rosyjski przeznaczył 1,6 mln rubli.

A że front działalności w Leśnej był szeroki, matuszka Katarzyna musiała gospodarować z ołówkiem w ręku. W 1889 roku pomagało jej w tym sześćdziesiąt sióstr. Młode były, miały średnio po 26 lat. Około dwunastu spośród nich - wyższe lub średnie wykształcenie, co na tamte czasy było ewenementem. Ale do monasteru przychodziły też młode dziewczyny ze wsi grodzieńskiej guberni. Ich nazwiska można spotkać na Białostoczyźnie po dziś dzień - Trochimiuk, Kuzawińska, Pura, Jasiuk, Wasiluk, Dawidziuk, Charytoniuk.

Monaster w Leśnej wrastał w nadbużańską ziemię. Utrzymywał dobre kontakty z monasterem w Jabłecznej - w 1890 roku od archimandryty Joanikija otrzymał ikonę Matki Bożej. O monasterze w Leśnej mówiło się z pewnością także w Moskwie. Na listę ofiarodawców wpisały się wielkie nazwiska: metropolita Leontij, św. Jan Kronsztadzki i św. Jelizawieta Fiodorowna, rodzina carska…

Matuszka, erudytka, zgłębiała trudne kwestie teologiczne, prowadziła korespondencję z czołowymi hierarchami, wspomnianym arcybiskupem Leontijem, arcybiskupem Ambrożym, metropolitą Antonim (Chrapowickim) , biskupem Tichonem (Bielajewym) . Znaczący to byli hierarchowie. Metropolita Antoni, przypomnijmy, był w 1917 roku jednym z kandydatów na patriarchę. W latach 1895 - 1896 wykładał w seminarium w Chełmie, napisał “Pred swiatoju Twojeju ikonoj”, “Nieprochodimaja wrata”. Biskup Tichon, późniejszy patriarcha moskiewski i święty, był początkowo inspektorem i rektorem chełmskiego seminarium, następnie biskupem lubelskim. Wszyscy oni w pośredni sposób wpływali na duchową atmosferę leśniańskiego monasteru, wspierali jego działalność.

Oczkiem w głowie matuszki Katarzyny była oświata. Zbudowała w Leśnej cały system szkół, najpierw gramoty i dwuklasowa, później drugiego stopnia i cerkiewno - nauczycielska. Pierwsze absolwentki tej ostatniej pojawiły się w 1898 roku.

Skąd brały się kandydatki? Po pierwsze trafiały tam najzdolniejsze uczennice z niższych szkół leśniańskiego monasteru, po drugie prymuski z innych cerkiewnych szkół diecezji, drugiego stopnia i dwuklasowych, po trzecie dobre uczennice ze szkół podstawowych Ministerstwa Oświaty Publicznej. W drugim i trzecim przypadku pierwszeństwo miały dzieci włościan i mieszczan, przed dziećmi z rodzin urzędników i innych środowisk, które nie pochodziły ze wsi i którym obcy był byt prostych ludzi. Głównym zadaniem leśniańskiej szkoły nauczycielskiej miało bowiem być przygotowanie nauczycielek dla wiejskich szkół cerkiewnych.

Z każdym rokiem kandydatek było coraz więcej, tym bardziej że szkoła miała do swojej dyspozycji 45 stypendiów po 70 rubli (dla porównania w 1898 roku szkoła II stopnia w Jabłecznej oferowała 40 stypendiów po 30 rubli, wielu jej uczniów było na swoim pełnym utrzymaniu, nawet stypendyści chodzili w swoim ubraniu i obuwiu, mieli swoją pościel i płacili za pranie bielizny).

Dobrze uczyć mogą tylko dobrzy nauczyciele. Dbała o kadry matuszka Jekatierina. I o szerokie potrzeby swych podopiecznych także.

Przy leśniańskich szkołach znajdowała się pracownia robót ręcznych, gdzie dzieci uczyły się prząść, tkać i szyć, także robić na drutach i szydełku, wyszywać na kanwie.
W 1904 roku matuszka Jekatierina podjęła kolejne, też oświatowe wyzwanie. Zabiegała o utworzenie w monasterze kolejnej szkoły - rolniczej. Pisała: W odpowiedzi na pytanie Konsystorium z dn. 16 marca co do przyczyn, które zadecydowały o podjęciu przeze mnie kroków przy Ministerstwie Rolnictwa i Mienia Państwowego w celu otwarcia przy Leśniańskim Monasterze żeńskiej szkoły rolniczej i gospodarstwa domowego, mam zaszczyt poinformować:
1. Nie wszystkie spośród wychowanek leśniańskiej cerkiewno-nauczycielskiej szkoły mają powołanie do tego, by być nauczycielką.
2. Nie wszystkie wychowanki mają dobry słuch i głos, potrzebny dla wiejskich nauczycielek.
3. Wiele kończy naukę w tak młodym wieku, że byłoby dobrze zorganizować im jeszcze chociaż przez rok zajęcia, w tym także z gospodarstwa domowego i z innych, nieodzownych w życiu na wsi.
Nauczycielka powinna też, w celu zbliżenia jej z ludem, posiadać wiadomości z zakresu rolnictwa, pszczelarstwa, a nawet leczenia bydła. Dziewczęta kończąc szkołę nauczycielską, w zależności od wieku mogłyby rok albo dwa właśnie tego się uczyć, nie porzucając zajęć praktycznych przy wzorcowej szkole.
Szkoła rolnicza powstała.
Rosła liczba uczących się dziewcząt i chłopców. Monaster nie tylko ich uczył i wychowywał, ale także karmił, dawał noclegi, opierał.

W szkołach tylko etaty nauczycieli były opłacane z zewnątrz (mniszki nauczycielki wpłacały swoje wynagrodzenie do monasterskiej kasy). Resztę kosztów związanych z utrzymaniem, wyżywieniem, wychowaniem monaster brał na siebie. Mimo sporego własnego gospodarstwa rolnego, monaster nie zawsze utrzymywał płynność finansową. I tak np. na dzień 22 kwietnia 1912 r. długi monasteru wynosiły 5944 rubli 86 kopiejek.

Monaster nie tylko uczył. Także leczył. I leczeniem, i pomocą felczerską i aptekarstwem zajmowały się same siostry. Monasterski szpital był dobrze wyposażony - posiadał salę operacyjną i oddzielne sale dla chorych. Czterdzieści łóżek było przeznaczonych dla mniszek, wychowanków i kształconych tu dzieci, 20 dla okolicznej ludności. Monasterskie ambulatorium udzielało porad ponad tysiącu osobom, bezpłatnie wydawało lekarstwa.

Monaster starał się być w jak największym stopniu samowystarczalny. W rok po przybyciu mniszki miały 394 morgi, tuż przed ewakuacją monasteru - 1200 dziesięcin i bardzo dobrze rozwinięte gospodarstwo rolne. Ziemia była potrzebna nie tylko do zajęć praktycznych dla uczniów ze szkoły rolniczej, zresztą kontakt z gospodarstwem rolnym był ważny dla wszystkich uczniów i wychowanków wywodzących się przecież ze wsi i właśnie tam po edukacji najczęściej powracających. Tylko najcięższe prace - orkę i koszenie - wykonywali najemni robotnicy. Resztę brały na siebie siostry i ich podopieczni.

Podopiecznych było z każdym rokiem coraz więcej i z każdym rokiem było coraz więcej sióstr. Stale troszczyły się o innych, o sobie ledwie pamiętały. W końcu ich warunki mieszkaniowe stały się na tyle ciężkie, że matuszka Jekatierina zwróciła się z prośbą o dotację na budowę nowej cerkwi z domem dla sióstr. Oto dokument z 25 września 1906 roku skierowany do Chełmskiego Duchownego Konsystorium: (…) mam zaszczyt donieść, że prośba moja, przedstawiona przy projekcie cerkwi z domem dla sióstr, spowodowana jest straszliwą ciasnotą pomieszczeń w leśniańskim monasterze.

Od samego założenia monasteru środki przeznaczane były jedynie na budowę budynków dla szkół utrzymywanych przy leśniańskim monasterze, natomiast na pomieszczenia dla sióstr nie skierowano ani jednej kopiejki.

W chwili obecnej siostry cisną się w starych drewnianych budynkach i na szkolnych strychach.

Pracy przy instytucjach charytatywnych jest tak dużo, że sióstr do niej nie wystarcza i (słowo nieczytelne), że w sensie materialnym bardzo kłopotliwe, natomiast przyjmować więcej sióstr nie sposób z powodu niewystarczającej ilości pomieszczeń. Wiele z tych, które wyraziły życzenie wstąpienia do monasteru, odeszło informując, że jedyną przyczyną odejścia są złe, ciasne i chłodne pomieszczenia.

Biorąc pod uwagę fakt, że monastery, które powstały po Leśnej - Wirów, Radocznica, Teolin i Krasnystok dostały środki na budowę budynków dla sióstr, powołując się na opinię wysłanego przez św. Synod rewizora, ihumenia Jekatierina po raz drugi prosi diecezjalne kierownictwo o ponowienie starań przed Synodem w celu wydania zgodnie z przedstawionym projektem i kosztorysem 51612,32 rubli na budowę budynku cerkwi z pomieszczeniami dla sióstr.

Prace ze sporem opóźnieniem i niemałymi kłopotami w końcu rozpoczęto, ale przed ewakuacją monasteru nie dało się ich ukończyć.
Mimo tak ogromnej działalności, w Leśnej cały czas toczyło się monasterskie życie, codziennie w sześciu, stopniowo urządzanych, cerkwiach odbywały się nabożeństwa. Corocznie, dwa razy do roku, na Trojcę i na Podniesienie Krzyża Pańskiego, do monasteru przychodziły tysiące pielgrzymów.. Był wśród nich św. Jan z Kronsztadu, była carska rodzina.

A wokół powstawały na wzór leśniańskiego monasteru podobne w Wirowie, Radecznicy, Teolinie i Różanymstoku.

Za wszystkimi poczynaniami stała ihumenia Jekatierina. Nawet wtedy, gdy w 1908 r, pragnąc przyjąć wielką schimę, zrezygnowała z kierowania monasterem, przekazując go w ręce współpracownicy, matuszki Niny.

Jak ocenili działalność monasteru jej współcześni? Wysoko cenił matuszkę metropolita Eulogiusz: Można śmiało powiedzieć, że cały chełmski naród przeszedł przez jej przytułki i szkoły, cała wiejska inteligencja: nauczycielki, wiejscy pisarze, agronomowie, psalmiści - w zdecydowanej większości byli jej wychowankami. Mało tego, matuszka założyła ogród z ziołami wraz z laboratorium, którym kierował specjalny farmaceuta, urządziła młyn na parę, rozwinęła hodowlę ryb.

W leśniańskim monasterze wytworzyła się specyficzna kulturalna atmosfera. Jej charakterystycznymi cechami była mądra, przemyślana praca i duchowe uniesienie. Duszą monasteru była bez wątpienia matuszka Jekatierina.Bardzo wymagająca dla siebie, ascetyczny człowiek postu i modlitwy, wobec innych rozmowna, lubiła pożartować i pofilozofować.

Docenili jej trud katolicy. Jefimowska to kobieta bardzo wykształcona, o wielkopańskich manierach, pozostająca w rozległych stosunkach z dworem carskim - podkreślał paulin, o. Aleksander, i dodawał: Trzeba przyznać, że w tych strasznych czasach oddała okolicy niejedną przysługę.

Ihuemnia Jekatierina nie dożyła końca swych dni w Leśnej.

Wraz z siostrami i uczniami przeżyła w 1915 roku ewakuację do Rosji. Tam w 1917 roku poddała się skomplikowanej operacji - amputacji nogi, na której otworzyły się rany po dawnym oparzeniu.

Wkrótce mniszki wraz ze swoją matuszką przejechały do kiszyniowskiej diecezji, a w 1920 roku do Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców.

Tam w monasterze w Chopowie, 15 października 1925 roku matuszka Jekatierina odeszła do Pana.

fot. archiwum autora

1906 г.

Сейчас в Лесной находится римокатолический монастыр, где католики изменили вид православного храма на западный стиль.

Православная леснинская икона Богородицы

Паписты занявшие православный монастыр в Лесне считают, что икона у них осталась, и что в Провемонте находится подделка. Так ли это? Оцените и сравните сами по этим фотографиям.

Источник: http://maptys.livejournal.com/17421.html